Kiedy na początku nowego tysiąclecia rynek luksusowych limuzyn zaczął cierpieć na nadmiar zachowawczości i stylistycznej przewidywalności, w Stuttgarcie podjęto decyzję, która na zawsze zmieniła układ sił w segmencie premium. Mercedes-Benz, marka kojarzona z tradycjonalizmem i inżynieryjnym konserwatyzmem, zaprezentowała samochód, który wymykał się wszelkim dotychczasowym kategoryzacjom. Model CLS o kodzie fabrycznym C219 zatarł granicę między sportowym coupe a elegancką limuzyną, tworząc zupełnie nową niszę rynkową. Dziś, z perspektywy dwóch dekad, możemy ocenić to auto nie tylko jako eksperyment, ale jako przełomowe dzieło sztuki użytkowej.
Każdy liczący się portal z autami klasycznymi poświęca obecnie coraz więcej uwagi pojazdom z przełomu wieków, które zyskują status pełnoprawnych youngtimerów. Mercedes CLS pierwszej generacji to sztandarowy przykład takiego zjawiska. Choć technologicznie był mocno osadzony w realiach swoich czasów, jego linia nadwozia okazała się całkowicie odporna na proces starzenia. To właśnie ten model przypomniał światu, że luksus nie musi oznaczać pudełkowatych proporcji, a kompromis między użytecznością a stylem może wypaść niezwykle korzystnie dla tego drugiego.
Zanim na drogach pojawiły się konkurencyjne modele pokroju Porsche Panamera, Audi A7 czy BMW serii 6 Gran Coupe, to właśnie Mercedes przecierał szlaki. Dla wielu kolekcjonerów C219 to ostatni prawdziwie odważny projekt marki z gwiazdą na masce. Zjawiskowa sylwetka w połączeniu z potężnymi jednostkami napędowymi sprawia, że jest to dziś fascynująca propozycja dla osób poszukujących nietuzinkowego pojazdu z charakterem, który z każdym rokiem zyskuje na znaczeniu w oczach pasjonatów historii motoryzacji.
Geneza Mercedesa CLS sięga targów motoryzacyjnych we Frankfurcie w 2003 roku, kiedy to publiczności zaprezentowano koncept o nazwie Vision CLS. Reakcja prasy branżowej oraz potencjalnych klientów była na tyle entuzjastyczna, że zarząd koncernu DaimlerChrysler podjął natychmiastową decyzję o wdrożeniu auta do produkcji seryjnej bez większych zmian stylistycznych. W 2004 roku pierwsze egzemplarze zaczęły zjeżdżać z taśm montażowych w Sindelfingen, a światło dzienne ujrzał samochód, który zdefiniował pojęcie „czterodrzwiowego coupe”.
Model C219 powstawał w dość specyficznym okresie dla niemieckiego producenta. Firma powoli otrząsała się po wizerunkowych problemach związanych z korozją w generacjach W210 oraz W220 i szukała nowego otwarcia. Inżynierowie otrzymali za zadanie stworzenie pojazdu, który wykorzysta sprawdzoną architekturę nowej Klasy E (W211), ale zaoferuje nieporównywalnie więcej emocji. Płyta podłogowa została wydłużona, a rozstaw osi odpowiednio zmodyfikowany, by pomieścić nową, smukłą karoserię.
Produkcja modelu trwała do 2010 roku, z zauważalnym faceliftingiem w połowie 2008 roku, który przyniósł delikatne zmiany w obrębie zderzaków, oświetlenia LED, przeprojektowanej atrapy chłodnicy oraz modernizację układów pokładowych (w tym wprowadzenie nowego systemu telematycznego NTG 2.5). Mimo że jego następca (C218) wprowadził markę w nową erę technologiczną, to właśnie pierwsza generacja pozostaje w pamięci jako najbardziej rewolucyjna. Stworzenie tego pojazdu było dowodem na to, że nawet w mocno ustandaryzowanym świecie korporacyjnej motoryzacji jest miejsce na projektowanie podyktowane wyłącznie pasją i estetyką.
Za onieśmielające linie modelu CLS odpowiadał amerykański projektant Michael Fink. To jemu zawdzięczamy charakterystyczny profil pojazdu, nazywany czasem „bananowym”, z wysoko poprowadzoną linią okien i gwałtownie opadającym dachem, który płynnie przechodzi w smukły tył. Brak ramek w szybach drzwi bocznych, eleganckie, narysowane ostrymi cięciami reflektory w kształcie litery „L” oraz wyeksponowane nadkola nadawały autu agresywnego, ale jednocześnie arystokratycznego wyglądu.
Wnętrze C219 było równie innowacyjne co karoseria. Konstruktorzy świadomie zrezygnowali z prób zadowolenia wszystkich, tworząc przestrzeń przeznaczoną wyłącznie dla czterech osób. Głębiej wyprofilowane, niezależne fotele z tyłu oddzielono potężnym tunelem środkowym, skrywającym dodatkowe schowki. Deska rozdzielcza, choć dzieliła część podzespołów z Klasą E, wyróżniała się potężnym, jednolitym pasem drewna, który ciągnął się przez całą szerokość kabiny, nawiązując do luksusowych jachtów motorowych.
Z perspektywy dzisiejszego odbierania motoryzacji, CLS imponuje analogową spójnością. To samochód projektowany w czasach, gdy o luksusie decydowała jakość skóry nappa i połysk naturalnego orzecha, a nie przekątna centralnego ekranu dotykowego. Jazda nim to doświadczenie izolacji od świata zewnętrznego, potęgowane przez nisko poprowadzoną linię dachu i poczucie przebywania w doskonale uszytym, dopasowanym garniturze. Zestrojenie podwozia stawiało na komfort i szybkie pokonywanie autostradowych dystansów (Gran Turismo) niż na stricte sportowe zmagania na krętych drogach.
Od strony technologicznej Mercedes CLS C219 korzystał z najlepszych zdobyczy inżynierii marki tamtych lat. Podstawą był wielowahaczowy układ zawieszenia, w większości mocniejszych wersji standardowo współpracujący z systemem pneumatycznym Airmatic DC, który pozwalał na regulację prześwitu i twardości tłumienia. W pierwszych latach produkcji model wyposażano również we wczesny układ elektrohydraulicznych hamulców Sensotronic Brake Control (SBC), który gwarantował niesamowitą skuteczność, choć dziś uchodzi za element wymagający specjalistycznej i nietaniej obsługi.
Paleta jednostek napędowych obejmowała sprawdzone konstrukcje. Początkowo ofertę otwierał benzynowy silnik V6 o pojemności 3.5 litra (CLS 350) dysponujący mocą 272 KM. Serce prawdziwego entuzjasty bije jednak szybciej na myśl o wersjach ośmiocylindrowych. Model CLS 500 do 2006 roku był napędzany przez niezwykle trwały, trzyzaworowy silnik V8 oznaczony kodem M113, generujący 306 KM. Następnie zastąpiono go nowocześniejszą, 388-konną jednostką M273 o pojemności 5.5 litra, która gwarantowała fantastyczne osiągi, choć w pierwszych latach produkcji borykała się z problemami układu rozrządu (słynne zębatki wałka wyrównoważającego).
Na szczycie gamy dumnie prężyły muskuły wersje stworzone w Affalterbach. Do 2006 roku królował potworny CLS 55 AMG. Jego doładowany kompresorem 5.4-litrowy silnik M113K dostarczał 476 KM i miażdżące 700 Nm momentu obrotowego. Rok 2006 przyniósł zmianę warty – pod maskę trafił wolnossący, wysokoobrotowy silnik M156 o pojemności 6.2 litra (CLS 63 AMG). Moc wzrosła do 514 KM, a charakterystyka silnika stała się bardziej agresywna i bezpośrednia.
Warto również wspomnieć o wariantach wysokoprężnych. Choć diesel w takim nadwoziu może budzić kontrowersje, to 3-litrowa jednostka V6 OM642 (wersje CLS 320 CDI, a później 350 CDI) idealnie pasowała do autostradowego charakteru auta, łącząc wysoką kulturę pracy z ogromnym zasięgiem na jednym zbiorniku paliwa. W nowszych rocznikach silniki łączono ze znakomitą, 7-stopniową przekładnią automatyczną 7G-Tronic.
Prawdziwe klasyki motoryzacji często zyskują na wartości najmocniej w swoich topowych odmianach, i nie inaczej jest w przypadku modelu C219. Bezapelacyjnie najbardziej poszukiwaną przez kolekcjonerów iteracją jest CLS 55 AMG. Silnik M113K uchodzi za jedną z najbardziej udanych i wytrzymałych jednostek w historii działu AMG. Brutalna moc oddawana z najniższych obrotów, rasowy ryk wydechu i ograniczony czas produkcji sprawiają, że to pewna lokata kapitału.
Zupełnie inne wrażenia zapewnia CLS 63 AMG. Z uwagi na wysokoobrotową charakterystykę, wymaga od kierowcy większego zaangażowania. Dziś jest ceniony przez purystów jako jeden z ostatnich wielkich wolnossących projektów AMG, zanim normy emisji spalin wymusiły powszechny powrót do turbodoładowania. Wymaga on jednak większej uwagi serwisowej – kluczowe jest upewnienie się, że dany egzemplarz nie cierpi na znane bolączki wczesnych lat produkcji M156, takie jak zużywające się szklanki popychaczy czy problemy ze śrubami głowicy.
Z punktu widzenia pragmatycznego kolekcjonera, niezwykle ciekawą opcją pozostaje wczesny CLS 500 z roczników 2004-2005. Wyposażony w nieśmiertelny silnik 5.0 V8 (M113) w połączeniu z tradycyjną, 5-biegową skrzynią automatyczną (722.6), oferuje klasyczne doświadczenie prowadzenia majestatycznego Mercedesa z ogromnym zapasem niezawodności i rozsądnymi – jak na tę klasę – kosztami utrzymania. Ponadto dużą estymą cieszą się wszystkie egzemplarze z pakietami Designo, w których kabiny wykończono nietypowymi odcieniami skóry, alcantarą na podsufitce oraz unikatowymi fornirami.
Społeczność zrzeszająca entuzjastów uważa, że stare samochody to nie tylko kwestia wieku, ale przede wszystkim unikalnych cech, których próżno szukać w dzisiejszych salonach. Mercedes CLS C219 znajduje się obecnie w idealnym momencie krzywej wartości. Znaczna część zaniedbanych egzemplarzy zakończyła już swój żywot, a zadbane sztuki z udokumentowaną historią przestały tracić na wartości.
Kupno tego modelu to inwestycja w jeden z najlepszych współczesnych projektów motoryzacyjnych. Oferuje on niepodważalny prestiż, wybitny komfort i pewność prowadzenia na długich trasach. Co więcej, w przeciwieństwie do wielu aut zabytkowych, wciąż zapewnia pełne bezpieczeństwo pasywne i aktywne, wydajną klimatyzację oraz dynamikę pozwalającą na swobodne poruszanie się we współczesnym, gęstym ruchu drogowym.
Oczywiście, nie jest to samochód dla każdego. Wyrafinowane rozwiązania techniczne, takie jak zawieszenie Airmatic czy pompa hamulcowa SBC, z wiekiem mogą wymagać sporych nakładów finansowych. To pojazd klasy premium, więc nawet podstawowe części eksploatacyjne, elementy układu hamulcowego czy specyficzne dla tego modelu elementy karoseryjne (jak uszczelki drzwi bezramkowych) generują rachunki adekwatne do ceny zakupu nowego auta, a nie jego obecnej wartości rynkowej.
Rynek modeli CLS C219 jest niezwykle zróżnicowany, co jest typowe dla aut luksusowych z tego okresu. Przeglądając oferty w sieci, można natrafić na egzemplarze w pozornie okazyjnych cenach, rzędu 30 000 – 40 000 złotych. Należy podchodzić do nich z olbrzymią rezerwą. Samochody klasyczne nie znoszą oszczędności, a zakup najtańszego CLS-a (zazwyczaj wyposażonego w podstawowego diesla lub benzynowe V6), z powypadkową przeszłością i świecącą się kontrolką pneumatyki, to gwarancja błyskawicznego podwojenia wartości auta w warsztacie niezależnym.
Rozsądne egzemplarze ośmiocylindrowe w wersjach CLS 500, legitymujące się w miarę rozsądnym przebiegiem i czystą historią serwisową, wyceniane są dziś na przedział 60 000 – 90 000 PLN. To w tej kategorii kryje się najlepszy stosunek ceny do oferowanych osiągów i luksusu. Samochody te, w odróżnieniu od mniejszych wersji, mają potencjał do powolnego wzrostu wartości kolekcjonerskiej.
Na zupełnie innym biegunie znajdują się warianty od AMG. Dobre sztuki CLS 55 AMG i CLS 63 AMG to wydatek zaczynający się w okolicach 110 000 PLN, a za egzemplarze o znikomym przebiegu, importowane z rynku japońskiego lub od pierwszych, zachodnioeuropejskich właścicieli, trzeba zapłacić od 150 000 do nawet 200 000 złotych. Biorąc jednak pod uwagę potęgę oferowaną przez te widlaste ósemki, ceny te nadal wydają się atrakcyjne na tle nowoczesnej, zelektryfikowanej konkurencji.
Mercedes-Benz CLS generacji C219 to pojazd, który wymyka się prostym ocenom. Choć mechanicznie bazował na dojrzałych i znanych już wcześniej rozwiązaniach, jego forma stanowiła rewolucję na miarę prezentacji legendarnego modelu „Gullwing” kilkadziesiąt lat wcześniej. Był iskrą, która rozpaliła na nowo wojnę stylistyczną w Stuttgarcie, Monachium i Ingolstadt.
Dziś, gdy linie nadwozia stają się podyktowane niemal wyłącznie optymalizacją aerodynamiki i wymaganiami przepisów zderzeniowych, zjawiskowy profil C219 zachwyca podwójnie. To pełnoprawny youngtimer, który bez skrępowania staje w szranki z najwybitniejszymi osiągnięciami światowego designu motoryzacyjnego. Kto zdecyduje się na zakup zadbanego egzemplarza i otoczy go odpowiednią opieką serwisową, otrzyma nie tylko doskonałą, luksusową maszynę Gran Turismo, ale i dzieło sztuki użytkowej, obok którego nadal nie sposób przejść obojętnie.
1. Czy każdy Mercedes CLS (C219) posiada problematyczną pompę SBC? Nie. Układ elektrohydrauliczny Sensotronic Brake Control (SBC) był montowany w modelu CLS tylko na początku produkcji, do połowy 2006 roku. Po tym czasie producent zrezygnował z tego rozwiązania na rzecz udoskonalonego, konwencjonalnego układu Adaptive Brake. Przed zakupem modelu z lat 2004-2006 warto zweryfikować stan licznika naciśnięć hamulca na profesjonalnym komputerze diagnostycznym (np. SD).
2. Czy zawieszenie Airmatic jest bardzo drogie w naprawie? Zawieszenie pneumatyczne to układ, którego podzespoły podlegają naturalnemu zużyciu ze względu na materiały gumowe pracujące pod dużym ciśnieniem. Koszty naprawy nie są już tak szokujące jak w pierwszej dekadzie XXI wieku, ponieważ na rynku istnieje wielu renomowanych specjalistów zajmujących się regeneracją miechów i kompresorów. Należy liczyć się z wydatkiem rzędu kilku tysięcy złotych za kompleksowy serwis osi, jednak komfort oferowany przez ten system w pełni to rekompensuje.
3. Który silnik V8 wybrać pod kątem niezawodności? Z perspektywy bezawaryjności najbezpieczniejszym wyborem pozostaje wczesny silnik z rodziny M113, czyli 5.0-litrowe V8 montowane w modelu CLS 500 do około 2006 roku. Konstrukcja z trzema zaworami na cylinder i dwiema świecami zapłonowymi to niezwykle trwały motor. Późniejszy silnik 5.5 V8 (M273) dysponuje lepszą dynamiką, ale we wczesnych seriach wymagał kosztownych ingerencji w układ rozrządu z powodu nietrwałych kół zębatych.
4. Ile miejsca oferuje tył w Mercedesie CLS? Należy pamiętać, że CLS to auto ściśle czteroosobowe z wyprofilowanymi fotelami z tyłu – nie ma homologacji dla pięciu pasażerów. Choć miejsca na nogi jest sporo ze względu na wykorzystanie płyty podłogowej Klasy E, to nisko poprowadzona, opadająca linia dachu sprawia, że pasażerowie o wzroście powyżej 185 cm będą dotykać podsufitki. Ograniczony jest także otwór drzwiowy ułatwiający zajmowanie miejsc z tyłu.
5. Czy drzwi bezramkowe powodują problemy ze świstami powietrza przy wyższych prędkościach? Prawidłowo utrzymany i bezwypadkowy egzemplarz CLS jest niezwykle cichym samochodem, nawet przy prędkościach autostradowych. Jednakże z biegiem lat uszczelki drzwiowe mogą twardnieć lub tracić elastyczność z powodu słońca. Jeśli w aucie występuje wyraźny szum powietrza, zazwyczaj wymaga to regulacji szyb na mechanizmach podnośników (wymaga fachowej wiedzy) lub ewentualnie kosztownej wymiany gumowych uszczelek biegnących wzdłuż dachu.